wtorek, 31 stycznia 2012

Księżniczka Mononoke

Mononoke-hime (Mononoke Hime/ Princess Mononoke). Kolejne fascynujące anime ze Studia Ghibli. Jestem urzeczona cudownym stworkiem Boga Lasu i małych klikaczy zwanych w anime Kodame. Nie mam, co dużo pisać w tym wątku i rozwodzić się jak była ładna, bo w niektórych momentach przykra i pokazująca pychę i egoizm człowieka. Mimo wszystko jak na razie Spirited Away- jest dla mnie najcudowniejsza.
(zdjęcia powiększają się po kliknięciu).


Zarys wydarzeń:
Książę Ashitaka patroluje obszar należący do swojego plemienia. Zauważa ogromnego dzika-demona, uznaje więc, że musi bronić przed nim wioskę i swoich poddanych.Jednak zostaje on dotknięty przez demona w przedramię. Szamanka plemienia stara się zrobić wszystko, aby go uleczyć. Nie udaje się to, Ashitaka zostaje naznaczony i opuszcza wioskę. Ciąży nad nim klątwa, a trucizna, która znajduje się w jego ręce, wkrótce ma ogarnąć całe jego ciało i doprowadzić do śmierci. Ashitaka wyrusza więc do źródła (z którego wywodził się demon), aby odzyskać zdrowie i moc wrócić do swojej wioski. Po długiej podróży trafia do żelaznego miasta, którym dowodzi kobieta, chce ona pokonać Boga  Lasu i całą otaczającą ją naturę. Chce zdobyć złoża metaliczne i móc stać się potęgą.  Przebywając niedaleko lasu młody Książę widzi dziewczynę i ogromne wilki- boga wilków. Później dowiaduje się, że jest to księżniczka Wilków, wychowana przez ów wilczycę. Młodzieniec stara się pomóc dziewczynie w walce z ludźmi, o to, aby natura pozostała niezmienna... Cóż im z tego wyjdzie? Czy Ashitaka dostanie z powrotem swoje zdrowie? Czy władczyni miasta uda się zdobyć głowę Boga Lasu mieszkającego w lesie? Czy Kodamy pomogą mu dojść do celu i uratować życie dwóch ludzi?
Kodama (klikacze)

Bóg Lasu

Trailer (eng).
Trailer (PL)
Trailer 2.

Kodama- duszki drzew.

niedziela, 22 stycznia 2012

Podniebna poczta Kiki

Majo no Takkyuubin (Kiki's Delivery Service/ The Witch's Express Mail).

Przesympatyczna bajka, która opowiada o dość prozaicznych rzeczach. Dziecinnych marzeniach, chęci zmienienia świata, pomocy ludziom i odnalezieniu swojego miejsca na ziemi. Jednak dla młodej bohaterki wszystko jest jednak niezwykłym wyzwaniem.

Zarys wydarzeń:

Kiki kończy 14 lat i ustala, że za miesiąc wyruszy w pełnie księżyca do innego miasta jak nakazuje tradycja czarownic.
Jednak z radia pożyczonego od taty wysłuchuje, że tego właśnie dnia nastąpi pełnia i bezchmurne niebo. Postanawia więc przyśpieszyć swój wylot z rodzinnego domu. Dziewczynka jest pewna, że takie warunki i bezchmurne niebo nie będą tak szczęśliwe w ustaloną datę. Rodzice są niepocieszeni, mama przygotowuje wszystko na chybcika, tata jest zmartwiony bo mieli wyruszyć z córką pod namiot. Kiki upiera się i wyrusza na miotle mamy ze swoim przyjacielem kotem w podróż, aby zamieszkać w mieście, w którym nie zamieszkuje żadna czarownica. Ma tam spędzić rok ucząc się i odnaleźć w sobie specjalizację. Po długim locie, w którym spotyka czarownicę wracającą do domu po naukach i ogromnej burzy, która zmusza dziewczynę do lądowania. Dociera do miasta, gdzie postanawia się osiedlić. Pierwszą nieprzyjemną sprawą jest policjant, który chce jej wypisać mandat za spowodowanie zakłóceń na drodze. Pomaga jej w tarapatach młody chłopak, który jest nią jako czarownicą i jej lataniem zafascynowany.
Dlaczego Kiki postanawia otworzyć podniebną pocztę? Czy zaprzyjaźni się z owym niegrzecznym chłopcem, który odzywa się do niej, bez wcześniejszego przedstawienia ich sobie? Czy Kiki uda się odzyskać czarodziejską moc, czy też zniknie ona na zawsze?
Trailer TUTAJ.

Szept Serca

Mimi wo Sumaseba (Whisper of the Heart/Mimi o Sumaseba).
Bardzo sympatyczne anime, i nie pisze tego tylko ot tak, ale na prawdę spodobała mi się. Szkoda tylko, że nie ma kontynuacji, co też się dzieje u głównej bohaterki po latach. (Zdjęcia powiększają się po kliknięciu).

Zarys zdarzeń:

Shizuku Tsukishima jest dziewczynką tuż przed egzaminami, które pozwolą jej dostać się do dobrego liceum. Rodzice nie gonią jej do nauki, starsza siostra skończyła studia. Mama- jak wiadomo w Japonii gospodyni domowa, podejmuje się skończenia studiów, przez co córki pomagają intensywnie w gospodarstwie domowym, aby wesprzeć rodziców. Ojciec dziewczyny pracuje w głównej bibliotece miejskiej, a Shizuku jest zapalonym molem książkowym i początkującą pisarką. Właśnie próbuje wymyślić tekst piosenki na zakończenie szkoły. 
Pewnego dnia po wypożyczeniu kolejnych kilku książek dziewczyna zauważa, że każdą z książek, którą ona wypożyczyła czytał wcześniej nijaki Seiji Amasawa. Dziewczyna zastanawia się kim jest ten chłopak, jak wygląda i ile ma lat. W końcu na swojej drodze dziewczyna spotyka chłopaka, który czyta na ławce zgubioną przez nią książkę, a

środa, 18 stycznia 2012

Spirited Away: W Krainie Bogów.

"The Spiriting Away of Sen and Chihiro ( Miyazaki's Spirited Away)". 
(Zdjęcia powiększają się po kliknięciu). Co do tej anime, jestem pełna podziwu! Studio Ghibli jest genialne! Anime jest cudowna, wspaniała, nie nudziłam się przy niej nawet przez moment chociaż trwa bite 2h. Jest po prostu cudowna, nietuzinkowa i... brak mi słów! Na pewno, gdy mała będzie starsza obejrzę to anime z moją córką!.
  
Cóż mogę jeszcze napisać? Młoda dziewczyna i chłopak i ich nietypowa miłość od zawsze, bo on wie, że już kiedyś się spotkali, tylko nie pamięta kiedy.

Zarys anime: 

Chihiro i jej rodzice wyprowadzają się z miasta, jadą samochodem autostradą. Dziewczyna leży na tylnej kanapie i trzyma kwiatki od przyjaciół i kartkę pożegnalną. Jest smutna i przybita. Rodzice pocieszają ją, że w nowym mieście też jest szkoła i też znajdzie przyjaciół. Jak im się słusznie wydaje skręcając nie w tą drogę co trzeba. Jednak ojciec upiera się, aby przejechali przez brukowaną drogę i zobaczyli, co jest na szczycie. Trafiają na budowlę z żabą u wejścia. Chihiro nie chce, aby rodzice wchodzili do tunelu w budowli, jednak rodzice idą, aby przekonać się co jest po drugiej stronie. Dziewczyna przerażona omszałym posągiem żaby podąża za rodzicielami. Trafiają do opustoszałej świątyni i wychodzą na piękne zielone wzgórza i opustoszałe miasteczko. Cały czas towarzyszy im tajemniczy wiatr.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

:) Świat się do mnie śmieje cd...

Czyli, co się wydarzyło dalej? Pisałam poprzednio o telefonie... , że ktoś do mnie dzwonił i, okazało się, że to nie było z przedszkola. Dzwoniła do mnie pani z firmy, która została wynajęta przez pewną inną firmę, aby ta znalazła dla niej pracowników. Więc zostałam zaproszona do firmy pośredniczącej na wstępną rozmowę kwalifikacyjną :)
Na dziś na 9:00 w samym sercu starego miasta na ulicy Świętego Ducha (niedaleko Klubu Parlament). Rozmowa trwała ok. 40min. I w sumie obie strony są zadowolone z przebiegu tego spotkania. Ciekawe tylko czy moją osobą zainteresuje się również szef docelowej firmy?

Mam nadzieję :) Wtedy już o krok od przerzutek na zębach :D wtedy to będę kawaii :)

Dostałam prezent od Miriel z jej Candy świątecznego :)  Dōmo arigatō Miriel! (mam nadzieję, że jkaość i dźwięk filmiku pozwolą Ci na zrozumienie co w nim jest, Nuśia chciała Ci podizękować bardzo). Jutro zrobię w dzień zdjęcia tych cudeniek i wstawię na bloga (o ile się wyrobię ze wszystkim). Bo zadaniem na jutro- zaległym o 3 lata jest odebranie z PG mojego świadectwa maturalnego :) Miriel motywujesz do działania!

piątek, 13 stycznia 2012

Świat się do mnie śmieje :)

W ślad Miriel dziś poszłam... idąc do Madisona i mijając cukiernię, w której piłyśmy czekoladę przed koncertem Miyavi'ego postanowiłam podjąć działanie i uporządkować zaległości.

Dzień zaczął się zwyczajnie i w sumie średnio miałam chęć jechać do Urzędu Pracy, bo nic z tego owocnego nie ma. Oprócz pytania "Czy aktywnie szuka pani pracy? Czy rozsyła pani CV i czy była pani już na jakiejś rozmowie". to ostanie sprawiło mi dziś przykrości, bo nigdy w życiu tak się nie przejmowałam tym żeby dostać pracę jak teraz.
Rano odstawiłam Nusiolkę do przedszkola, stwierdziłam, że z okazji 13 w piątek pójdziemy inną drogą, aby ten dzień był szczęśliwszy. Po wizycie w Urzędzie już nie muszę się stawiać za 3tyg. za 2-3 miesiące dostanę listownie zaproszenie na randkę do urzędu- na własną rękę mam się martwić o zatrudnienie tylko teraz bez bezproduktywnego wydawania kasy na bilety. Poszłam do Madisona ale już nie było cudownego papierniczego, gdzie chciałam kupić farby or kredki do twarzy dla dzieci. (mała ma w środę 18 stycznia bal karnawałowy). W byłej szkole okazało się, że nie ma mojego świadectwa z LO, i u licha nie wiem gdzie ono?! Postanowiłam po 3 latach i 7 miesiącach małżeństwa w końcu zaktualizować moje dane w II filarze :D

środa, 11 stycznia 2012

Kurosaki

A mianowicie chodzi mi tu o dramę "Kurosagi" i jego kontynuację film Eiga: Kurosagi. Wybaczcie, że opiszę film i dramę w jednym poście, ale nie mam się w sumie co rozwlekać :) Bo już chyba wiecie, że nie zamieszczałabym tu filmu, który mi się nie podobał (chyba tylko po to żeby nie zostawić na nim suchej nitki), ale raczej takich rzeczy tutaj nie ma, licząc już niestety półtorej postów :( bo całościowo nie był tak pesymistyczny.
 
Więc zaczynamy! Do pana fiołeczka z dziecinną buźką i jeszcze dziecinniejszymi ustkami Yamashita Tomohisa... obejrzałam film, szwindlownik Yamapi? Taki aniołeczek, gra taką zarazę? Nie uwierzę do póki nie zobaczę. Tym bardziej, że po Nobuta bardzo chętnie chciałam go zobaczyć po raz kolejny.  Przy dramie uśmiałam się, rozczuliłam jego łzami, film jednak mimo, że ciekawy trochę mi się dłużył może też dlatego, że byłam zmęczona, a skończyłam go oglądać coś ok. 1 w nocy. Jak już powiedziałam Eiga: Kurosagi jest kontynuacją dramy. Czyli tym, czy Kurosagi'emu uda się dokonać tego, co sobie obiecał. (zdjęcia powiększają się po kliknięciu).

Zarys postaci:


Kurosagi (Yamashita Tomohisa)- 21 letni chłopak zamknięty w sobie. Twierdzi, że nie potrzebuje przyjaciół, miłości, szczęścia, a swój zawód będzie wykonywał do śmierci lub do momentu aż zamknie w więzieniu i ograbi z pieniędzy ostatniego oszusta na świecie. Nie uśmiecha się, nie złości, nie płacze (do momentu), jest człowiekiem wypranym z jakichkolwiek emocji. A jego celem jest wykupywanie od pewnego staruszka informacji, dzięki którym będzie w stanie złapać na przekręt kolejnego, który łapie na przekręty zwykłych ludzi... Mieszka sam, od momentu, gdy jego ojciec zabił matkę siostrę i siebie przez długi miał wtedy 15lat. Chłopak w swoich poczynaniach trochę przypomina Robin Hood'a.

Yoshikawa Tsurara (Maki Horikita)- anioł nie dziewczyna? Można tak ogólnie rzec. Dziewczyna przeprowadza się do mieszkania niedaleko uczelni. Studiuje prawo i chce w przyszłości zostać oskarżycielem, aby wpakowywać do więzienia wszelkiej maści przestępców. Dziewczyna ma tylko jedną przyjaciółkę Yukari. Obie staną w konkury do pana bez uczuć. Yoshiki (jak nazywa ją Kurosagi) działa mu na nerwy swoją prawością i chęcią nawrócenia go na dobrą drogę. W zamian Kurosagi karze jej się wyprowadzić, niestety w tej materii ma dużo do powiedzenia.

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Nuśka i jej prace

Jako, że dzis w przedskzolu wywieszono kolejną pracę mojej maluszki i dowiedziałam się, który ptaszek (pieczątka o ile mi się wydaje) jest jej zamieszczam.
 
Julianny ptaszek (tak mi pokazała) jest w środkowym rzędzie pierwszy od prawej :) (zdjęcia powiększają się po kliknięciu)

WOŚP jestem na TAK! (Klinika Pluszowego Misia)

Jako, że mieszkam blisko Galerii Przymorze, to tam też robimy zakupy spożywcze w hipermarkecie. A pech chciał skończyły się worki sieciowe i bardzo dobrze, bo nie musiałam polować na jakiegoś biednego wolontariusza z puszką, który snułby się między blokami- co ogromna rzadkość.
Jak kiedyś wspierałam WOŚP będąc wolontariuszem, tak teraz uczę mojego maluszka wrażliwości na cierpienie innych i chęć pomagania, dlatego też mała chodzi do przedszkola integracyjnego. 
Wczoraj nadarzyła się kolejna możliwość uwrażliwiania- natrafiliśmy na Klinikę Pluszowego Misia, tu galeria pana, który cykał zdjęcia, na 4 jesteśmy uchwycone :D Tu trzeba przyznać, akcja niemożliwie sympatyczna! Coś genialnego, cudownego, coś mądrego i pomocnego! Ismaro wybacz za moje przeżywanie wczoraj, ale dostało się również mojej Mamie i Teściowej ;) 
Mam zwyczaj zaglądania tam gdzie robi się tłoczno i głośno- ktoś informuje o czymś przez mikrofon. Jestem chętna do różnych akcji (fakt nie stać mnie aby dać na WOŚP tyle ile bym chciała), ale wspólnymi siłami jesteśmy w stanie zdziałać więcej niż niemożliwe bogate jednostki, bo oprócz przekazania tych paru złotych dajemy serce.
A więc poszłam... z małą, D. musiał iść za potrzebą. Stoimy, patrzymy z Nuśką i pani nas zaprasza do Kliniki Pluszaków, aby pomóc misiom. Pytam Nuśkę, czy chce pomóc misiom, bo czemu nie?! Chętnie odpowiada "tak", tak samo jak skwapliwie przed galerią wrzuciła pieniążka do puszki na chore, malutkie dzidziulki. Wybiera słonika w opłakanym stanie, siniak na policzku (z atramentu) smutne oczka, urwana złota wstążeczka na główce. To, to stworzonko Nuśka wybiera, aby pomóc.

niedziela, 8 stycznia 2012

Kumiko Chan cz.17

 Wszelkie prawa zastrzezone. Kopiowanie, powielanie i publikacja bez zgody autora zabronione.


Miłej lektury!! (^.^ )


*** Ho

Zabawa była przednia! Przegrałyśmy, ale świetnie się bawiłam.
- Boisko jest świetnym miejscem do tańca.- Powiedziała Tash podając dłoń Pan Xiang’owi, który ujął ją z gracją i zaczęli tańczyć. My uczyniliśmy to samo. Bawiliśmy się naprawdę dobrze. O 8 wszyscy chłopcy poszli po śniadanie, a my usiadłyśmy na ławce.
- Ciekawe, kto wygra?- Zasmuciła się Xian.
- Ja nie staję do zawodów.- Powiedziała spokojnie Tash.- Jeśli macie ochotę ćwiczyć ze mną to jest mi bardzo miło, jeśli nie, to trudno.- Powiedziała bez nuty smutku.- Prawda jest taka, że ćwiczyć można wszędzie.- Szła tyłem w stronę boiska i zakładała ochraniacze na dłonie, uśmiechała się do nas.- Nawet na zwykłym boisku. Pytanie czy wierzycie, że jesteście dobre, lepsze od Hong?- Odwróciła się do nas tyłem i stanęła na rękach. To zrobiło na nas wrażenie i upewniło w tym, że Kumiko nie jest tylko zwykła baletnicą. Hong wypowiadała się bardzo pogardliwie na jej temat… Kumiko była nie obliczalna, otwarta, przyjmowała wyzwania, nie bała się trudności. W tamtym momencie chciałam bardzo jej pomocy przy kolejnych zawodach. Dziewczyny patrzyły z otwartymi buziami na to, co robiła, umiała tańczyć break dance. Siedziałam na ławce i kręciłam głową z niedowierzania. Wstała z boiska i podeszła do nas z powrotem.
- To jak?- Zapytała czekając niepewna odpowiedzi.

Sen i Laruk

Wybaczcie, za moje rzadkie posty, ale tak jakoś wyszło.

Dziś w nocy uroiło się w moim chorym umyśle zdarzenie... tak jak w przypadku koncertu Gackto i moje i Miriel jeździe na motorze na to owo wydarzenie.

Dziś?! Może to przez to, że na wieczór jadłam placki ziemniaczane?!

Co do umiejscowienia w porach roku, to było ok maja- czerwca.
Jechałam do Warszawy, aby spotkać się z Miriel (to był piątek) byłam u niej już dość wcześnie bo o 10 rano. Ale bus nie zatrzymał się na Metro Politechnika, tylko zupełnie gdzie indziej. Więc kluczyłam uliczkami, ale bez strachu czy też myśli, że się zgubiłam. Zadzwoniłam do koleżanki, a ta oznajmiła mi, że jest jeszcze w pracy. Więc kluczyłam sobie po warszawskich osiedlach uśmiechając się do ludzi i obmyślając czy oby spotkamy się wszystkie jak na G. tylko tym razem we Wrocławiu na koncercie Laruku i jeszcze kogoś. Do tego sen z powiek zabierało mi rozmyślanie nad tym jak w 4h dostaniemy się z Warszawy do Wrocławia na ów koncert następnego dnia- sobota (dlaczego akurat 4h?!). Brałam już pod uwagę wszyyystko, aby na ten koncert się dostać biorąc pod uwagę, busy, PKS, pociąg, helikopter, a zaglądając do portfela pieniądze mi się rozmnażały w zatrważającym tempie i zaczęłam się zastanawiać czy może jeszcze nie pojechać na koncert do Paryża!

W końcu spotkałam się z Miriel i poszłyśmy do jej mieszkania (ale to nie było Twoje mieszkanie, mieszkałaś w jakimś dworku z dębowymi schodami, a zamiast drzwi wejściowych miałaś dwuskrzydłowe- tarasowe i ganek).
Poszłyśmy coś zjeść uradowane spotkaniem, w między czasie telepatycznie dowiedziałam się, że Ismara, Asai i jeszcze kilka bloggerek będą na nas czekały we Wrocławiu. Musiałyśmy być wcześniej we Wro, bo koncert nie zaczynał się standardowo o 19-20 tylko o 14, a przed Laruku miał grać "ktoś" super. hiper, extra...
Cóż dalej? Hmm... pytam Was, a Wy mnie ;P- nie wiem :)

Pragnę tylko poinformować czytelników, ze nie byłam w nocy pod wpływem żadnych środków odurzających tudzież psychotropowych, alkoholu czy też oparów lotnych ;)

środa, 4 stycznia 2012

Kumiko Chan cz.16

 Wszelkie prawa zastrzezone. Kopiowanie, powielanie i publikacja bez zgody autora zabronione.

*** Tash

Pożegnałam się z Vic’em i poszłam z bratem chodnikiem w stronę naszego domu. To był jeden z nielicznych dni, kiedy zrobiłam sobie wagary od treningu. Jutro będę musiała dać z siebie wszystko- pomyślałam mając wyrzuty sumienia.
- Bardzo miła jest ta Ho.- Powiedział do mnie. Milczałam, co miałam mu powiedzieć? „Cieszę się, że kogoś sobie znalazłeś, bo mnie przecież nikt nie zechce”.
- Nie zapytasz, co u mnie?-  To tendencyjne pytanie mnie dobijało, zawsze prosił żebym je zadała, gdy podobała mu się jakaś dziewczyna i zaczął się z nią umawiać.
- Przecież widzę i wiem, to, po co mam pytać?- Mój bezbarwny ton głosu jednak go nie zraził.
- To jeszcze zostaje znalezienie kogoś, dla Mike’a i dla C…- Spojrzał na mnie.
- Nie, dla mnie nie.- Wiem, że chciał abym była szczęśliwa, marzył o tym żebym przyprowadziła do domu chłopaka. Chciał abym mu go przedstawiła i żeby mógł powiedzieć „ Cześć jestem bratem Tash, masz ją kochać i szanować, bo na to zasługuje”. Zasługuje? Czy na pewno?
- Czemu zwinęliście się tak szybko z Vic’em?- Zapytał mnie po polsku, jak dawno nie używałam tego języka.
- Najadłam się i tyle.- Wzruszyłam ramionami, po co miałam go niepokoić tym, że widziałam Adama w TV.
- Tash… Czy coś się stało?
- Nie.- Byłam podirytowana, a na domiar złego po przypomnieniu sobie twarzy Adama z telewizora mój głos zaczął drżeć z podenerwowania.
- Tak w ogóle, gdzie byłaś pół dnia?- Tak, i cóż miałam mu odpowiedzieć? Wyjście z Vic’em przetłumaczyłby na słowo randka i wtedy by było.
- Poszłam na market.- Odparłam.
- Sama?
- Tak, Vic musiał iść zaraz po waszym wyjściu.- Skłamałam w dobrej wierze… Nie kłamię, to był pierwszy raz, kiedy to zrobiłam…
W domu czekał na nas Hyung, Mike właśnie przebrał się w dres, aby pójść na jogging. Jak był wściekły lub miał parszywy humor wybierał się na jogging. Tymon za to był tak naładowany pozytywną energią, że stwierdził, iż pójdzie z nim. Opadłam na kanapę obok Hyung’a:
- Jak dzień?- Zapytał.
- Jakoś bez treningu, a mam wrażenie, że okrutnie ciężki.- Chłopaki pożegnali się i wyruszyli pobiegać w mieście.
- I jak szukanie kandydata na chłopaka?
- Jeszcze Ty! Może być garbaty i o jednym oku byle tego roku?- Uśmiechnął się krzywo.
- No bez przesady.
Suwaczek z babyboom.pl

"Don't tell me you do not want someone who is simple, ordinary, uncomplicated? Instead you want someone who is hypocrite, pre-packaged, and defensive? In fact, many times I would think, I might as well be that hypocrite, but after just one day, I would discover that I really cannot go on...I like the real me very much. (Do you) want me to do phony things? I just cannot do it.
- ZaiZai"


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...