poniedziałek, 9 stycznia 2012

Nuśka i jej prace

Jako, że dzis w przedskzolu wywieszono kolejną pracę mojej maluszki i dowiedziałam się, który ptaszek (pieczątka o ile mi się wydaje) jest jej zamieszczam.
 
Julianny ptaszek (tak mi pokazała) jest w środkowym rzędzie pierwszy od prawej :) (zdjęcia powiększają się po kliknięciu)

WOŚP jestem na TAK! (Klinika Pluszowego Misia)

Jako, że mieszkam blisko Galerii Przymorze, to tam też robimy zakupy spożywcze w hipermarkecie. A pech chciał skończyły się worki sieciowe i bardzo dobrze, bo nie musiałam polować na jakiegoś biednego wolontariusza z puszką, który snułby się między blokami- co ogromna rzadkość.
Jak kiedyś wspierałam WOŚP będąc wolontariuszem, tak teraz uczę mojego maluszka wrażliwości na cierpienie innych i chęć pomagania, dlatego też mała chodzi do przedszkola integracyjnego. 
Wczoraj nadarzyła się kolejna możliwość uwrażliwiania- natrafiliśmy na Klinikę Pluszowego Misia, tu galeria pana, który cykał zdjęcia, na 4 jesteśmy uchwycone :D Tu trzeba przyznać, akcja niemożliwie sympatyczna! Coś genialnego, cudownego, coś mądrego i pomocnego! Ismaro wybacz za moje przeżywanie wczoraj, ale dostało się również mojej Mamie i Teściowej ;) 
Mam zwyczaj zaglądania tam gdzie robi się tłoczno i głośno- ktoś informuje o czymś przez mikrofon. Jestem chętna do różnych akcji (fakt nie stać mnie aby dać na WOŚP tyle ile bym chciała), ale wspólnymi siłami jesteśmy w stanie zdziałać więcej niż niemożliwe bogate jednostki, bo oprócz przekazania tych paru złotych dajemy serce.
A więc poszłam... z małą, D. musiał iść za potrzebą. Stoimy, patrzymy z Nuśką i pani nas zaprasza do Kliniki Pluszaków, aby pomóc misiom. Pytam Nuśkę, czy chce pomóc misiom, bo czemu nie?! Chętnie odpowiada "tak", tak samo jak skwapliwie przed galerią wrzuciła pieniążka do puszki na chore, malutkie dzidziulki. Wybiera słonika w opłakanym stanie, siniak na policzku (z atramentu) smutne oczka, urwana złota wstążeczka na główce. To, to stworzonko Nuśka wybiera, aby pomóc.

niedziela, 8 stycznia 2012

Kumiko Chan cz.17

 Wszelkie prawa zastrzezone. Kopiowanie, powielanie i publikacja bez zgody autora zabronione.


Miłej lektury!! (^.^ )


*** Ho

Zabawa była przednia! Przegrałyśmy, ale świetnie się bawiłam.
- Boisko jest świetnym miejscem do tańca.- Powiedziała Tash podając dłoń Pan Xiang’owi, który ujął ją z gracją i zaczęli tańczyć. My uczyniliśmy to samo. Bawiliśmy się naprawdę dobrze. O 8 wszyscy chłopcy poszli po śniadanie, a my usiadłyśmy na ławce.
- Ciekawe, kto wygra?- Zasmuciła się Xian.
- Ja nie staję do zawodów.- Powiedziała spokojnie Tash.- Jeśli macie ochotę ćwiczyć ze mną to jest mi bardzo miło, jeśli nie, to trudno.- Powiedziała bez nuty smutku.- Prawda jest taka, że ćwiczyć można wszędzie.- Szła tyłem w stronę boiska i zakładała ochraniacze na dłonie, uśmiechała się do nas.- Nawet na zwykłym boisku. Pytanie czy wierzycie, że jesteście dobre, lepsze od Hong?- Odwróciła się do nas tyłem i stanęła na rękach. To zrobiło na nas wrażenie i upewniło w tym, że Kumiko nie jest tylko zwykła baletnicą. Hong wypowiadała się bardzo pogardliwie na jej temat… Kumiko była nie obliczalna, otwarta, przyjmowała wyzwania, nie bała się trudności. W tamtym momencie chciałam bardzo jej pomocy przy kolejnych zawodach. Dziewczyny patrzyły z otwartymi buziami na to, co robiła, umiała tańczyć break dance. Siedziałam na ławce i kręciłam głową z niedowierzania. Wstała z boiska i podeszła do nas z powrotem.
- To jak?- Zapytała czekając niepewna odpowiedzi.

Sen i Laruk

Wybaczcie, za moje rzadkie posty, ale tak jakoś wyszło.

Dziś w nocy uroiło się w moim chorym umyśle zdarzenie... tak jak w przypadku koncertu Gackto i moje i Miriel jeździe na motorze na to owo wydarzenie.

Dziś?! Może to przez to, że na wieczór jadłam placki ziemniaczane?!

Co do umiejscowienia w porach roku, to było ok maja- czerwca.
Jechałam do Warszawy, aby spotkać się z Miriel (to był piątek) byłam u niej już dość wcześnie bo o 10 rano. Ale bus nie zatrzymał się na Metro Politechnika, tylko zupełnie gdzie indziej. Więc kluczyłam uliczkami, ale bez strachu czy też myśli, że się zgubiłam. Zadzwoniłam do koleżanki, a ta oznajmiła mi, że jest jeszcze w pracy. Więc kluczyłam sobie po warszawskich osiedlach uśmiechając się do ludzi i obmyślając czy oby spotkamy się wszystkie jak na G. tylko tym razem we Wrocławiu na koncercie Laruku i jeszcze kogoś. Do tego sen z powiek zabierało mi rozmyślanie nad tym jak w 4h dostaniemy się z Warszawy do Wrocławia na ów koncert następnego dnia- sobota (dlaczego akurat 4h?!). Brałam już pod uwagę wszyyystko, aby na ten koncert się dostać biorąc pod uwagę, busy, PKS, pociąg, helikopter, a zaglądając do portfela pieniądze mi się rozmnażały w zatrważającym tempie i zaczęłam się zastanawiać czy może jeszcze nie pojechać na koncert do Paryża!

W końcu spotkałam się z Miriel i poszłyśmy do jej mieszkania (ale to nie było Twoje mieszkanie, mieszkałaś w jakimś dworku z dębowymi schodami, a zamiast drzwi wejściowych miałaś dwuskrzydłowe- tarasowe i ganek).
Poszłyśmy coś zjeść uradowane spotkaniem, w między czasie telepatycznie dowiedziałam się, że Ismara, Asai i jeszcze kilka bloggerek będą na nas czekały we Wrocławiu. Musiałyśmy być wcześniej we Wro, bo koncert nie zaczynał się standardowo o 19-20 tylko o 14, a przed Laruku miał grać "ktoś" super. hiper, extra...
Cóż dalej? Hmm... pytam Was, a Wy mnie ;P- nie wiem :)

Pragnę tylko poinformować czytelników, ze nie byłam w nocy pod wpływem żadnych środków odurzających tudzież psychotropowych, alkoholu czy też oparów lotnych ;)

środa, 4 stycznia 2012

Kumiko Chan cz.16

 Wszelkie prawa zastrzezone. Kopiowanie, powielanie i publikacja bez zgody autora zabronione.

*** Tash

Pożegnałam się z Vic’em i poszłam z bratem chodnikiem w stronę naszego domu. To był jeden z nielicznych dni, kiedy zrobiłam sobie wagary od treningu. Jutro będę musiała dać z siebie wszystko- pomyślałam mając wyrzuty sumienia.
- Bardzo miła jest ta Ho.- Powiedział do mnie. Milczałam, co miałam mu powiedzieć? „Cieszę się, że kogoś sobie znalazłeś, bo mnie przecież nikt nie zechce”.
- Nie zapytasz, co u mnie?-  To tendencyjne pytanie mnie dobijało, zawsze prosił żebym je zadała, gdy podobała mu się jakaś dziewczyna i zaczął się z nią umawiać.
- Przecież widzę i wiem, to, po co mam pytać?- Mój bezbarwny ton głosu jednak go nie zraził.
- To jeszcze zostaje znalezienie kogoś, dla Mike’a i dla C…- Spojrzał na mnie.
- Nie, dla mnie nie.- Wiem, że chciał abym była szczęśliwa, marzył o tym żebym przyprowadziła do domu chłopaka. Chciał abym mu go przedstawiła i żeby mógł powiedzieć „ Cześć jestem bratem Tash, masz ją kochać i szanować, bo na to zasługuje”. Zasługuje? Czy na pewno?
- Czemu zwinęliście się tak szybko z Vic’em?- Zapytał mnie po polsku, jak dawno nie używałam tego języka.
- Najadłam się i tyle.- Wzruszyłam ramionami, po co miałam go niepokoić tym, że widziałam Adama w TV.
- Tash… Czy coś się stało?
- Nie.- Byłam podirytowana, a na domiar złego po przypomnieniu sobie twarzy Adama z telewizora mój głos zaczął drżeć z podenerwowania.
- Tak w ogóle, gdzie byłaś pół dnia?- Tak, i cóż miałam mu odpowiedzieć? Wyjście z Vic’em przetłumaczyłby na słowo randka i wtedy by było.
- Poszłam na market.- Odparłam.
- Sama?
- Tak, Vic musiał iść zaraz po waszym wyjściu.- Skłamałam w dobrej wierze… Nie kłamię, to był pierwszy raz, kiedy to zrobiłam…
W domu czekał na nas Hyung, Mike właśnie przebrał się w dres, aby pójść na jogging. Jak był wściekły lub miał parszywy humor wybierał się na jogging. Tymon za to był tak naładowany pozytywną energią, że stwierdził, iż pójdzie z nim. Opadłam na kanapę obok Hyung’a:
- Jak dzień?- Zapytał.
- Jakoś bez treningu, a mam wrażenie, że okrutnie ciężki.- Chłopaki pożegnali się i wyruszyli pobiegać w mieście.
- I jak szukanie kandydata na chłopaka?
- Jeszcze Ty! Może być garbaty i o jednym oku byle tego roku?- Uśmiechnął się krzywo.
- No bez przesady.
Suwaczek z babyboom.pl

"Don't tell me you do not want someone who is simple, ordinary, uncomplicated? Instead you want someone who is hypocrite, pre-packaged, and defensive? In fact, many times I would think, I might as well be that hypocrite, but after just one day, I would discover that I really cannot go on...I like the real me very much. (Do you) want me to do phony things? I just cannot do it.
- ZaiZai"


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...