środa, 18 kwietnia 2012

Grobowiec świetlików

Czyli Hotaru no haka (Grave of the Fireflies). Kolejne dzieło Studia Ghibli. Niby bajka, ale raczej dla dorosłego widza, smutna, przepełniona cierpieniem, a jednak warta obejrzenia. Za co? Za całokształt, za muzykę, za postacie, za ich historię...

Nawet nie wiem jak zamieścić zarys wydarzeń. Oglądałam to anime w głębokim smutku, podziwie i chęci poznania zakończenia, od którego bajka się zaczyna...


Historia o dwójce rodzeństwa: chłopcu o imieniu Seita i jego siostrze Setsuko. Opowieść rozgrywa się w czasie drugiej wojny światowej. Po śmierci matki, która zginęła w domu podczas bombardowania, dzieci zostają przygarnięte przez ciotkę i jej rodzinę. Co rusz ich pobytowi u ciotki towarzyszą dogryzki typu: " Chcecie jeść, a nic nie robicie żeby to jedzenie było" itp. W końcu chłopiec nie wytrzymuje tego, zabiera cały dobytek, który mają i wyprowadza się z siostrą do starej kopalni. Jednak sielanka nie trwa długo, wkrótce zaczyna im brakować pokarmu, a pieniądze, które zaoszczędziła dla nich matka w banku dawno zostały wydane na mizerne racje żywnościowe. Chłopak z utęsknieniem czeka na dzień powrotu ojca, który jest na wojnie. Sytuacja komplikuje się, gdy mała Setsuko zaczyna chorować, pieczone jaszczurki i inne "zdobyczne" jedzenie nie jest wystarczające dla dwójki młodych dzieci, które rosną. Seita podejmuje drastyczne kroki, zaczyna kraść jedzenie z pobliskich pól i gospodarstw, za co zostaje złapany. Cóż wydarzy się jeszcze w życiu dzieci? Czy Seita przeprosi ciotkę i będą znów mogli u niej zamieszkać? Czy może utęskniony i wyczekiwany ojciec powróci z wojny? I dlaczego dla chłopca jest tak ważna stara puszka po cukierkach?

wtorek, 17 kwietnia 2012

Pierwszy śnieg

Wybaczcie, że zapomniałam o tym cudownym filmie. A chodzi tu o film Hatsuyuki no koi (Virgin snow).
Cóż mogę napisać? Film jest cudowny, romantyczny, wzruszający i pełen miłości dwojga młodych ludzi.


Nanae Sasaki (Miyazaki Aoi)- Japonka, młoda, śliczna, dość skryta, uwielbia malować. Mieszka z mamą i siostrą. Po śmierci ojca matka zaczęła pić, spotyka się z mężczyzną, który notorycznie ją bije i terroryzuje całą rodzinę Nanae.
Min Kim (Lee Joon Ki)- Koreańczyk, który przylatuje do Japonii wraz z ojcem. Chłopak nie ma trosk i uważa, że najlepszym pretekstem, do tego by się nie uczyć jest to, że nie zna japońskiego. Radosny i uczuciowy, zakochuje się w Nanae od pierwszego wejrzenia.



Zarys wydarzeń:

Min Kim wybiera się na wycieczkę rowerową i dociera do świątyni, w której spotyka dziewczynę. Jest tak zauroczony jej wyglądem i tym, że z miski uciekają jej kawałki kartek przez podmuch wiatru iż robi jej nieświadomie zdjęcia. I tak banalnie zaczyna się ta historia. Nanae opatrzy mu ranny łokieć, starają się porozumieć. Młodzi porozumiewają się po angielsku i zaczynają się spotykać. Sielanka nie trwa długo, gdy są na festiwalu ( w 100dzień spotykania się) rozdzieleni tłumem ludzi, dziewczyna żegna się z ukochanym i ucieka. Chłopak próbuje ją odnaleźć. Okazuje się, że Nanae wyprowadza się, a o jej pobycie nie wiedzą nawet przyjaciele. Cóż się wydarzy? Czy Min Kim zapomni o dziewczynie, przecież nie ma już, po, co przebywać w Japonii i wraca do Korei. Czy uda im się spotkać? Czy dziewczyna zapomniała o ich obietnicy złożonej w świątyni, gdzie mieli się spotkać rok później w czasie pierwszego śniegu?

Trailer tutaj.

Przeznaczeniem jest kochać Cię

Ming Zhong Zhu Ding Wo Ai Ni (Sticky Note Girl/ Fated to love you). Z początku historia wydaje się niezwykle śmieszna, później staje się tragiczna i trochę romantyczna. Jednak mimo wszystko jest warta obejrzenia. Zdjęcia powiększają się po kliknięciu :)

Zarys postaci:

Dylan (Chen Chu He)- uczynny, miły, przystojny i zakochany w Chen Xin Yi. Ksiądz? Wychowany w sierocińcu chłopak. Pomaga dzieciom z sierocińca, w którym się wychował. Pełny tajemnic, jego dzieciństwo było niezwykle smutne, a najsmutniejsze było to, że został rozdzielony z siostrą, która została adoptowana.
Anna (Bianca Bai)- piękna, zakochana w Ji Cun Xi, a jeszcze większą miłością darzy balet. Zadufana w sobie i swoich marzeniach, przez co nie zwraca uwagi na uczucia innych. Wyjeżdża do USA, aby wystąpić tam jako główna postać w sztuce.
 Chen Xin Yi (Qiao En Chen)- nazywana w firmie Sticky note, chce być bardzo potrzebna,

niedziela, 1 kwietnia 2012

13 marca i spotkanie z Shiro-chan :)

Tarta z zielenikną.
Spóźnienie nieziemskie- wiem ;( Jakoś nie mogę się odnaleźć w zwykłej czaso- przestrzeni realności, a co dopiero w internetowej! Za, co bardzo przepraszam ;( Ale Davidoff miał anginę, młoda znów dostała 4-dniowej niewyjaśnionej gorączki.

Spotkanie z Shiro-chan odbyło się w Gdyni Głównej. Bardzo, ale to bardzo cieszyłam się na to spotkanie :) Byłyśmy umówione o 12 przy Dworcu Głównym. Wzięłam więc do towarzystwa Taichi Yamada "Obcy". Oj już pominę głębszy opis sytuacji, która wprawiła mnie o niedaleki zawał serca. Ale ten pan został zabrany do lodówy policyjnej i zrozumiałam z jego bełkotu jedynie: "....... Pani..... ...... paaaaaapieeerosaaa....". I uciekłam do środka dworca, przez co Shiro nie mogła mnie odnaleźć.
Kafejka, w której byłam z Boróffką w Bydgoszczy znajdowała się na ulicy Dworcowej 22. Ta, do której poszłam z Shiro-chan (cóż za zbieg okoliczności była na ulicy Dworcowej 11 :) i nazywała się
Tarta marchewkowa.
A cóż jadłyśmy? ja- tartą z marchwią, Shiro- tarta z zielonymi warzywami :) Na ciepło, biorąc pod uwagę, że tego dnia mocno wiało. Pyszności! ^^ Chociaż z początku się bałam, czym chce mnie uraczyć Shiro, ale na zdrowy rozum nie jadła by czegoś "zabójczego" razem ze mną ;)
 Podjadłyśmy wypiłyśmy ja herbatkę, Shiro kawę?! (o ile dobrze pamiętam) i podreptałyśmy na spacer. Widziałam w końcu Sea Towers i byłam w środku ^^- wybacz, wiem cieszyłam się jak małe dziecko.
I dostałam od Shiro w prezencie cudowne koraliki :)
A, że dwa dni później przypadały urodziny mojego Davidoffa kupiłam mu kawę i dla małej drożdżówkę i dla siebie ciasto czekoladowe *.* i dowiedziałam się od miłego sprzedającego pana, że mam 17lat :) już blisko dekada- jak mam 17lat ;)


A oto kawa (D. mówi, że bardzo dobra ^^ więc pan dobrze mi doradził, dla mojego kawosza) i drożdżówka- serce:
 


niedziela, 11 marca 2012

Bydgoszcz i magiczne miejsce z przepyszną czekoladą!

Jako, że staram się być wsparciem... pojechałam, bo obiecałam, choć dziś rano otwierając oko o 5:30 permanentnie mi się nie chciało. Idąc spać o 1 w nocy nic dziwnego. Bydgoszcz, ja i Boróffka pomykamy na casting do "Tańca Wampirów" na podstawie "Nocy Wampirów"- scenariusza R. Polańskiego. Zostawiłam więc moich w domu i zrobiłam sobie pół dnia urlopu. Na miejscu okazało się, że B. jest w kolejce do wejścia na przesłuchanie 4 :) Zaczęli przesłuchanie o 11:20 ("lekka" obsówa o ponad godzinę). Ale, gdy B. wyszła z przesłuchania... no cóż 31 marca jedziemy na drugi etap przesłuchania!! ^^ Jestem z Ciebie dumna!! Mówiłam czubku, że przejdziesz!!! :D Zwiedzać Bydgoszcz miałyśmy średnio sposobność, bo był okrutny wiatr. A z racji naszego krótkiego snu było nam dość zimno. Miło ze strony Davidoffa, że zrobił nam prowiant na dzisiejszy wyjazd :) Zrobiłam kilka zdjęć dokładniej 5 w tym 3 jadąc już z powrotem ul. Jagiellońską ku wjazdówce z powrotem na Gdańsk. Nie udało mi się niestety zrobić zdjęcia Opery Bydgoskiej, które można zobaczyć TUTAJ, a tu strona opery.
Beyrouth Café
Gdyby nie nasze gapiostwo to nie trafiłybyśmy do najcudowniejszej kawiarni pod słońcem, która zaczęła swoją działalność dopiero w grudniu 2011roku, a pan barman i właściciel okazał się niezwykle otwartą, życzliwą i rozmowną osobą :) I właśnie w Beyrouth Café piłam najcudowniejszą na świecie mleczną czekoladę z bitą śmietaną.. Niestety udzielił się mój czekoladoholizm, więc zdjęcia tego przepysznego obiektu w zwykłym skromnym, a mimo to klimatycznym kubku nie dało się zrobić :( Jak miło zamiast skręcić w uliczkę i pójść do samochodu zrobić kilka kroków dalej prosto i trafić na coś tak klimatycznego. Pan barman wspomniał nam o kliencie z Gdyni, który na FB zachwycał się superlatywami kafejki i wspaniałością sprzedawanej tam szarlotki. Więc miejmy nadzieję 31 marca na II etapie konkursu wpałaszujemy tam szarlotkę :) (Zdjęcie kawiarni zrobione za zgodą pana właściciela, pozdrawiam!). Rzadko który słodycz zadziałał na mnie jak ta czekolada, poczułam taką radość pijąc ją i nagłe uczucie dezorientacji (gdzie ja jestem w niebie, czy jeszcze na ziemi?), do tego klimat lokalu, który absolutnie jeszcze wzmaga poczucie spokoju, ostoi i szczęścia.Zachwyt, po prostu zachwyt i nic więcej!
Suwaczek z babyboom.pl

"Don't tell me you do not want someone who is simple, ordinary, uncomplicated? Instead you want someone who is hypocrite, pre-packaged, and defensive? In fact, many times I would think, I might as well be that hypocrite, but after just one day, I would discover that I really cannot go on...I like the real me very much. (Do you) want me to do phony things? I just cannot do it.
- ZaiZai"


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...