niedziela, 3 czerwca 2012

Mężczyzna z nikąd...

A-jeo-ssi (The Man From Nowhere/ This Man). Pan Bin Won zauroczył mnie swoją grą w Guns and Talks. Postanowiłam więc obejrzeć również film o Mężczyźnie znikąd, w którym gra główną rolę. W filmach akcji gra cudownie :) A w tym filmie równie tajemniczo, co momentami upiornie. (Zdjęcia powiększają się po kliknięciu). Film troszeczkę (na początku) skojarzył mi isę z "Leonem Zawodowcem" Luc'a Besson'a.

Zarys postaci:

Tae-sik (Bin Won)- prowadzi lombard, spokojny, opanowany, wiecznie smutny i odcięty od społeczeństwa, z nikim się nie przyjaźni utrzymuje tylko chłodne stosunki z osobami odwiedzającymi jego lombard. Jedyną osobą, która jest w stanie się do niego zbliżyć jest So-mi, mała dziewczynka, która jest jego sąsiadką. Wśród ludzi krążą o nim rożne plotki, że jest mordercą, zboczeńcem, pedofilem...i właśnie przez tą ostatnią matka So-mi robi mu awanturę, gdy nie może znaleźć córki. Nikt nie wie dlaczego Tae-sik jest milczący, skryty i wiecznie smutny, jakby był w żałobie- właśnie w żałobie...


So-mi (Sae-ron Kim)- mała dziewczynka, zbiera pieniądze na "cuda" do ozdabiania paznokci, dlatego w lombardzie zastawia swój odtwarzacz mp3. Próbuje nawiązać kontakt z Tae-sik, gdyż nie wierzy, że jest złym człowiekiem. Jest wręcz troszkę natrętna, ale szuka bratniej duszy, na co mężczyzna dość szybko przystaje. Dziewczynka nie ma przyjaciół, żyje sama sobie. Matka ćpa, trudni się nierządem i nie interesuje się zbytnio córką. Jej zainteresowanie dzieckiem ogranicza się tylko do grożenia Tae-sik, aby ten nie ważył się jej tknąć, a jakby miał ochotę na noc z kobietą, ta służy mu pomocą.


Zarys wydarzeń:

Mała dziewczynka przynosi do lombardu swój odtwarzacz, aby go zastawić. Mężczyzna obojętnie przyjmuje przedmiot i daje jej pieniądze, po czym pyta, na co So-mi je zbiera. Zaprasza ją na obiad, rozmawiają, Tae-sik pyta, czy ta też uważa, że jest złym człowiekiem. Wiadomo, jak dziecko umie być szczere, dziewczynka odpowiada: "Wyglądasz na kolesia z więzienia". Dziewczynka wraca do domu i za każdym razem słyszy od matki: "Idź się pobawić". Pewnego wieczora słyszy jak matka daje sobie w żyłę i mdleje. So-mi po pomoc udaje się do Tae-sik'a, który postanawia ją przenocować. Gdy rano się budzi (po przespanej nocy przy kuchennym stole na krześle) dziewczynki nie  ma, zostawia mu przyklejoną kartkę na lodówce i pomalowany na żółto paznokieć ze śmieszną minką na palcu ręki. Kartka i paznokieć, którego nie postanawia zmyć wywołują pierwszy nikły uśmiech na jego twarzy.

I to ostatni dzień, kiedy widzi swoją małą koleżankę. So-mi po powrocie do domu zastaje związaną matkę z kneblem w ustach. Matka zostaje zabita, a jej organy oddane na czarnym rynku organów do przeszczepów, a So-mi, do starej rudery, gdzie zostaje zamknięta na poddaszu. Nie wie, co się stało z mamą, a ufna dziewczynka wierzy w to, że będąc grzeczną i pracując przy roznoszeniu narkotyków, w końcu ujrzy mamę.
Cóż wyniknie z całego zajścia? Czy Tae-sik mimo wplątania w mafijne porachunki heroinowe i handel ludzkimi organami uwolni żywą So-mi? Czy policja i mafia dowiedzą się, kim naprawdę jest Tae-sik i cóż tak czarnego stało się w jego przeszłości?


sobota, 2 czerwca 2012

Shinobi

Shinobi (Shinobi: Heart Under Blade). Obejrzałam ten film przez Yukie Nakam. Chciałam ją zobaczyć w innej roli niż nadopiekuńczej nauczycielki w Gokusen. Film warty obejrzenia, nie tylko przez miłosną opowieść wplecioną w walkę, ale koncept filmu i nietypowe postacie. Jak dla mnie film nie mógł być lepszy, ale ten tragiczny koniec, po prostu rozdziawił mi usta ze zdziwienia i absurdu. Do tego dość intrygujący pan, który ginie w filmie...Yashamaru (Tak Sakaguchi).

Zarys postaci:

Oboro (Yukie Nakama)- z rodu Iga, młoda dziewczyna, która ma dziwne zdolności. Po śmierci dowódczyni zostaje jej zastępczynią. Dziewczyna potajemnie spotyka się ze swoim wybrankiem nad rzeką. Cóż wybierze? Dobro klanu, czy miłość do Gennosuke?

Kouga Gennosuke  (Jô Odagiri)- chłopak jest zakochany w Oboro na tyle, że chce, aby pobrali się bez względu na wszystko. Chłopak zostaje dowódcą po śmierci wodza klanu.


Zarys zdarzeń:

Wodzowie obu klanów zostają wezwani do Władcy (Pana nad panami), który włada ziemiami, na których są ukryte osady Iga i Kouga. Wyznacza zadanie, obaj wodzowie mają wybrać spośród plemienia pięciu najlepszych i wysłać ich do walki... Pan nad panami ma zupełnie inny plan względem obu wiosek, gdy najlepsi wojownicy będą walczyć w "misji bez misji" dla zasady pokonania przeciwnika, którego nie da się pokonać... Oboro i Gennonsuke zostają wysłani z wybranymi dla obojga 4 wojownikami, 10 osób, a tak zacięta walka, jak co najmniej setki żołnierzy. Spryt, siła, przebiegłość... wszystko należy wykorzystać by wygrać w tej równej walce... Bo oba klany są jak Yin i Yang, nie mogą się "wybić". Cóż wydarzy się, gdy na "polu bitwy"- w lesie pozostanie tylko Oboro i Gennonsuke? Cóż zrobią, gdy dowiedzą się, że Pan nad Panami oszukał ich i właśnie pali i burzy obie wioski? Czy miłość wygra, a ludzie o nadprzyrodzonych mocach będą mogli żyć w pokoju, o którym marzą od 400lat?

Kawaii

Kolega, któremu robiłam tą kusudamę miał ostatnio urodziny. Zwyczajowo stwierdził, że mam przyjść na herbatkę i ciasto, lecz nic nie kupować. Nie lubię iść w gości z pustymi rękami, zwłaszcza w czyjś dzień urodzin. Kupiłam więc kubeczek, który był jedyny w swoim rodzaju (drugiego nie widziałam z takim motywem na całej półce z kubkami). Taki klimatyczny i powiało mi troszkę japońską nutką :)

Dla małej zaś na Dzień Dziecka kupiliśmy to owe Kawaii cudo... musiałam zrobić małpce uśmiech, bo fabrycznie nie miała (Made in China za 3zł), ale tak cudowne, że myślałam iż pęknę w sklepie, już nie mówiąc o opakowaniu z "chińskimi robaczkami" :D

Wybaczcie mi za tak rzadkie wpisy, postaram się w ten weekend trochę to nadgonić. miałam tak wiele problemów natury prawnej, odwiedzanie adwokatów, sądu etc. Jednak jak wiadomo dla dobrych ludzi i niewinnych rzeczy kończą się dobrze (czyli dla mnie i mojego męża), a dla innych- to co chcą zrobić bliźnim złego- zło powraca ze zdwojoną mocą.
Trzymajcie się ciepło, bez problemów z jakimi ja borykałam się przez ostatnie dwa miesiące.  Ale niestety rodzina nie zawsze jest kochająca i życzliwa, gdy ma się swoje zdanie dotyczące pewnych spraw...  Także miejcie swoje zdanie, którego jesteście pewni i nie dajcie się złamać nikomu groźbami, telefonami z pogróżkami od obcych ludzi, straszeniem sądami, odsetkami za czyjeś długi itp. :) Spokój Waszego sumienia jest najważniejszy i Was :) W sumie dopiero od kilku dni śpię dobrze (a wszystko zaczęło się już pod koniec stycznia... więc trochę snu też mam do nadrobienia).

Życzę słońca, bez wiatru, deszczu i bez tej okropnej wilgoci.


Suwaczek z babyboom.pl

"Don't tell me you do not want someone who is simple, ordinary, uncomplicated? Instead you want someone who is hypocrite, pre-packaged, and defensive? In fact, many times I would think, I might as well be that hypocrite, but after just one day, I would discover that I really cannot go on...I like the real me very much. (Do you) want me to do phony things? I just cannot do it.
- ZaiZai"


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...