Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 stycznia 2012

Sen i Laruk

Wybaczcie, za moje rzadkie posty, ale tak jakoś wyszło.

Dziś w nocy uroiło się w moim chorym umyśle zdarzenie... tak jak w przypadku koncertu Gackto i moje i Miriel jeździe na motorze na to owo wydarzenie.

Dziś?! Może to przez to, że na wieczór jadłam placki ziemniaczane?!

Co do umiejscowienia w porach roku, to było ok maja- czerwca.
Jechałam do Warszawy, aby spotkać się z Miriel (to był piątek) byłam u niej już dość wcześnie bo o 10 rano. Ale bus nie zatrzymał się na Metro Politechnika, tylko zupełnie gdzie indziej. Więc kluczyłam uliczkami, ale bez strachu czy też myśli, że się zgubiłam. Zadzwoniłam do koleżanki, a ta oznajmiła mi, że jest jeszcze w pracy. Więc kluczyłam sobie po warszawskich osiedlach uśmiechając się do ludzi i obmyślając czy oby spotkamy się wszystkie jak na G. tylko tym razem we Wrocławiu na koncercie Laruku i jeszcze kogoś. Do tego sen z powiek zabierało mi rozmyślanie nad tym jak w 4h dostaniemy się z Warszawy do Wrocławia na ów koncert następnego dnia- sobota (dlaczego akurat 4h?!). Brałam już pod uwagę wszyyystko, aby na ten koncert się dostać biorąc pod uwagę, busy, PKS, pociąg, helikopter, a zaglądając do portfela pieniądze mi się rozmnażały w zatrważającym tempie i zaczęłam się zastanawiać czy może jeszcze nie pojechać na koncert do Paryża!

W końcu spotkałam się z Miriel i poszłyśmy do jej mieszkania (ale to nie było Twoje mieszkanie, mieszkałaś w jakimś dworku z dębowymi schodami, a zamiast drzwi wejściowych miałaś dwuskrzydłowe- tarasowe i ganek).
Poszłyśmy coś zjeść uradowane spotkaniem, w między czasie telepatycznie dowiedziałam się, że Ismara, Asai i jeszcze kilka bloggerek będą na nas czekały we Wrocławiu. Musiałyśmy być wcześniej we Wro, bo koncert nie zaczynał się standardowo o 19-20 tylko o 14, a przed Laruku miał grać "ktoś" super. hiper, extra...
Cóż dalej? Hmm... pytam Was, a Wy mnie ;P- nie wiem :)

Pragnę tylko poinformować czytelników, ze nie byłam w nocy pod wpływem żadnych środków odurzających tudzież psychotropowych, alkoholu czy też oparów lotnych ;)

środa, 20 lipca 2011

głupie sny...

Próbuję się ogarnąć, rozleniwiłam się... Ostatnie dwa dni w całości spędziłam w kuchni, a noce przed kompem, aby obejrzeć "Bad Guy" do końca. Dziś jeszcze pozostaje mi zrobienie sajgonek, ogórki się kiszą, kim chi w 5L garnku również.
Głupi sen... na prawdę głupi, fabuły nie ma co opisywać bo w sumie to się nie może tyczyć do snu, urywek moment, ale jak wyraźny... Ja i Kim Nam Gil- sytuacja dość jednoznaczna i zero słów, za chwilę widziałam Kim Jae Wook'a. I może bym się dowiedziała o co chodzi, co ten drugi chciał mi powiedzieć, po tym jak poszedł ten pierwszy, tylko zostałam obudzona brutalnie przez Latorośl... Może po prostu za dużo w przeciągu tych kilku dni dramy "Bad Guy". Jakoś jak chciałam naoglądać się Vic'a nie przyszedł we śnie, a tu nie chciałam żeby przychodzili, znaczy nie myślałam, że przyjdą... I byli, a Vic'a chciałabym zobaczyć, a nie ma go. Nie wymyślam świadomie snów, aby mi się podświadomi śniły- czy jak to się mówi... A są czasem na prawdę dziwaczne.
Swoją drogą oglądałam dziś zdjęcia Vic'a, do których linka przysłała mi kilka dni temu Miriel.  Zdjęcie Vic'a które mnie rozczuliło :D Zabawa samolocikiem (*^.^*)

czwartek, 16 czerwca 2011

Sny

Dziś w nocy miałam dziwny sen... Naprawdę mega dziwny sen. Piękny sen, jadę na Gackto! Więc pofarbowałam sobie włosy na niebiesko, a co! Piękne niebieskie włosy. Wracam z koncertu i okazuje się, że następnego dnia zaczynam staż! I tu zaczyna się szał i piekło. Na staż do apteki z niebieskimi włosami?! Z niebieskimi włosami rozmawiać z pacjentem? No tak nie wolno... cóż to za szacunek by był dla zawodu farmaceuty. Więc całą noc szukałam jakiejś farby w aptekach nocnych żeby zamalować te włosy, bo bardzo ciężko było cokolwiek z nimi zrobić, a na łysko nie chciałam się obciąć.

ok. 2 tygodni temu:
Też dziwaczny sen :D Mieszkam w wielkim, zimnym zamczysku, ogromne, z kamienia, małe okienka, ale już z szybami, mimo tej wielkości i zimnego wyglądu jest ciepły i przytulny niczym mała drewniana chatka ze strzechą :) Przychodzi do mnie niania, pokojówka- nie mam pojęcia kto to mógł dokładnie być. I oświadcza mi, że dziś przyjdzie mój narzeczony, aby mnie poznać.
- "Narzeczony?"- pytam zdziwiona.

sobota, 30 kwietnia 2011

Sen...

I sen o panach zakręcających wodę kilka dni temu się ziścił. Od 4 maja mamy remont w bloku (jeszcze nie wiadomo kiedy u nas).

Co do snów! Ba! Dziś miałam cudowny sen :D
A mianowicie śniło mi się, że spacerowałam po Gdańsku z Miriel (bardziej po osiedlu, gdzie kiedyś mieszkałam z Rodzicielami). Zadzwoniła do nas nagle Asai i rzecze: "Gackt nagle przyjeżdża do Gdańska na koncert! Szybko przyjeżdżajcie do Gdańska Głównego, gra tam gdzie Miyavi". Miriel zmartwiona czym nagle dojedziemy, żeby starczyło dla nas biletów. A ja na to: "Jak to czym, wkładaj kask". I stoi przed nami piękny motor. A Miriel:" Umiesz na tym, w ogóle jeździć". Ja: "No ba, przecież mam prawko!" (Cholera nie mam prawka w rzeczywistości!). No i śmignęłyśmy na koncert do Gdańska :D Ale jak i co, nic więcej nie wiem, obudziłam się nagle, bo dość szybko jechałyśmy. Mam coś takiego (lęk wewnętrzny, jak wysoko się bujam na huśtawce itp.) i taki właśnie lęk mnie obudził.
A oto podobnym cudem śmigałyśmy :D
Tylko jedno mnie dziwi, Asai! Cóż Ty robiłaś sama w Gdańsku?


czwartek, 28 kwietnia 2011

Vicoholizm- choroba przewlekła i zakaźna przeplatana z wahaniami ramen czy udon?

Żródło zdjecia: Tutaj.
I tak patrzę na Vic'a jaki jest zwykły i dochodzę do wniosku, że jest wręcz zwyczajny, przeciętny, pospolity, normalny, nie ma w nim nic nadzwyczajnego i cudownego, a nawet dostrzegam jego wady, na które zwyczajnie przymykałam oczy. I tak właśnie sobie myślę. Cóż w NIM i w Nich cudownego? A, no chyba nic... facet jak facet, jeść musi, pić też, załatwiać wszelkie potrzeby fizjologiczne. A rozchwytywany w każdą stronę... pfi...

wtorek, 5 kwietnia 2011

Cudowny złośnik....

Niestety na chwilę obecną nie znalazłam słów i pewnie nie znajdę :(


Aby zobaczyć teledysk kliknij na zdjęcie :)

Jego złość i gra w tej dramie rozbawia mnie ogromnie :D Chociaż całej nie obejrzałam.
I tak właśnie ubogi wpis, i możliwe, że do koncertu Miyavi'ego już nic nie napiszę, bo mam dużo pracy. I nie chodzi tu wcale o przygotowania do koncertu. Jakoś jeszcze o tym nie myślę (no może troszkę), w co by się ubrać? Ale to na razie bardzo odległe, chociaż to tylko kilka dni :) Ale odległe. 

Ważniejsza jest walka z pieluchami, która idzie wybornie, Nusia dziś tylko raz zrobiła siu siu w majteczki!

I tu przypomniał mi się mój sen z Zai Zai;em. :) Stałam sobie przy balustradzie, na jakimś długim tarasie, i rozmyślałam, nawet nie wiem o czym. Vic stanął obok mnie. Zapytał, co u mnie słychać? (dokładniej: Hey Tash what's going on? How are you?)- dziwne bo Vic bardzo dobrze rozumei po angielsku, ale NIC nie mówi w tym języku. Wyżaliłam mu się, że nie mogę sobie dać rady z Nuśkiem i naszym problemem pieluchowym. Na co on się roześmiał i powiedział, że dam sobie radę, bo jestem dobrą mamą. Heh... jakoś mnie to podbudowało. Chociaż taki głupiutki sen. Co też umysł człowieka jest w stanie sam zmontować?! Ale ten jego pokrzepiający uśmiech, że wierzy we mnie.


Suwaczek z babyboom.pl

"Don't tell me you do not want someone who is simple, ordinary, uncomplicated? Instead you want someone who is hypocrite, pre-packaged, and defensive? In fact, many times I would think, I might as well be that hypocrite, but after just one day, I would discover that I really cannot go on...I like the real me very much. (Do you) want me to do phony things? I just cannot do it.
- ZaiZai"


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...