Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbieranie myśli do garnuszka :). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbieranie myśli do garnuszka :). Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 czerwca 2018

... rozliczenie

Taki moment na rozliczenie zysków i strat...
Mam moment na przemyślenia, wytchnienie, którego nie do końca sobie życzyłam... Bo miałam już rozłożone żagle i wiatr pchał mnie do przodu, może nie do końca prostą drogą przede mnie, ale był to dobry, ciepły wiatr. Jestem dość aktywna osobą, praca, ballet, taniec, spacery, wyjazdy, rowery, nie zapominając o tym, że jestem Mamą od kilku dobrych lat!

baletki+taśma+owca= najlepsze połączenie
Po rzuceniu ukochanej pracy w lutym 2017 roku i przerażającej pustce jaką wtedy czułam, chwilowych dość poważnych problemach ze zdrowiem i utraty chęci na spełnianie się w mojej pasji, na którą w końcu się odważyłam (balet). Popadłam w letarg

marzec, kwiecień i maj, to były miesiące, gdy próbowałam wrócić do równowagi fizycznej i psychicznej i wmówić sobie, że jest ok, a ja dam sobie radę. 
Bo nawet jeśli bardzo coś kochasz i nie widzisz życia bez tego, ale jeśli niszczy to Ciebie, Twoje zdrowie, to czas odpuścić, bez żalu, odwrócić się dupą zarzucić włosami i odejść. I może właśnie dlatego to piszę, żeby odciąć się od tego zupełnie, bo wiem, że to czego starałam się dokonać przez 3 lata mojego życia (cennego życia) zostało już zaprzepaszczone, a ja znalazłam inną drogę. 
Zupełnie inną, ale lepszą.

Czerwiec 2017 był fantastycznym miesiącem, dzień przed moimi urodzinami otrzymałam zaproszenie na rozmowę w sprawie pracy... W moje urodziny zaproszono mnie do pracy na stanowisku asystentki w kancelarii. 
Praca, która każdego dnia uczy mnie czegoś nowego i każdego dnia napełnia szczęściem od roku! 
We wrześniu 2017 wróciłam do swojego hobby czyli na balet dla dorosłych z mocnym postanowieniem szpagatu... cóż szpagatu nie robię, ale zakres zwiększył mi się i to porządnie :) a w lutym 2018 zaczęłam kurs tańca towarzyskiego...

Jednak w życiu nigdy nie może być milo i równo stajnie, nawet jeśli cieszyłam się każdym dniem i dziękowałam za każdy z osobna. Bo wyszłam z założenia, że w każdym dniu chociaż nie wiem jakby był paskudny będę znajdywała choć jedną dobrą rzecz :) więc byłam podwójnie szczęśliwa.

i niebo nade mną pękło i spadło na głowę....

poniedziałek, 10 lutego 2014

Nowa ścieżka :)

Tęsknię za blogiem, za czytaniem na bieżąco postów znajomych... nie mogę się doczekać Krakowa 23 marca, kiedy to będę ponownie na koncercie Miyaviego :D

Nowa ścieżka, troszkę stresująca, ale kto się nie stresuje w nowej pracy, w nowych obowiązkach z nowymi ludźmi? Przerwałam staż i podjęłam etat w dobrze znanej firmie na stanowisku w biurze :D Jak na razie jestem szczęśliwa, idzie mi coraz lepiej (przynajmniej tak mi się wydaje), szef na mnie nie narzeka ;) Tworzymy nowy oddział i stawiamy go na nóżki jak małe dziecko :D

Tęsknię za tymi, których zostawiłam w Urzędzie, to był ciężki tydzień (27-31.01.2014) i kolejny (03-8.02.2014) już w nowej pracy. Za dużo rozstań i powitań odbyło się przez ten czas. 10 miesięcy na stażu to nie jest w kit dmuchał, biorąc pod uwagę, że przebywałam ze wszystkimi dzień za dniem. Biegając po różnych działach. Ogromny kontakt z klientami, którego teraz mi ciutkę brakuje- ale bez przesady ;)
Teraz nie mam tak ogromnego kontaktu z ludźmi, wyciszam się, ale też rozwijam i zmieniam swój dotychczasowy "fach". Najważniejsze, że mi się podoba :D

Może uda mi się wrócić do bloga, Vic'a dalej uwielbiam i tęsknie za nim. Z pewnością teraz będę miała luźniejszą pracę i mniej ganiania.

Pozdrawiam i życzę udanego tygodnia.

Nathalienn :)

środa, 28 sierpnia 2013

za dużo?

Dziś przystanęłam, nawet nie sama z siebie, zasnęłam oglądając bajkę z córeczką. I tak pędzę coraz szybciej, jakby zepsuły mi się hamulce. Wyrzuty sumienia, że nie prowadzę regularnie bloga nasilają się z każdym dniem. Jakaś część mnie mówi karcąco: " Przecież to było do przewidzenia, jak będzie praca". Dobrze, że jest "praca", ale moja doba powinna mieć przynajmniej 30 godzin na działanie i te 6 godzin na spanie. Nie chcę narzekać, bo układa się coraz lepiej. 

2 etap "Mama ma pomysł" teraz prezentacja i biznesplan... 
dostałam dwa zlecenia, jedno na statek i drugie na wieszadełko. Statek z imieniem Kajetan już się tworzy (w wolnych chwilach), wieszadełko już niebawem...

Potrzebuję więcej czasu! Nie dla siebie aby odpocząć, w tym natłoku mam nawet kilka chwil dla córeczki i męża, brak mi czasu na kolejne wizje, aby j zrealizować. Jedynie te osoby, które mam na fb odwiedzam mniej lub bardziej regularnie.
W prezencie dostałam od męża używanego laptopa, zaczęłam pisać dalszy ciąg "Kumiko Chan". Nie myślałam, że to aż tak przyjemne- siedzieć w piżamce pod kołdrą pić cappuccino, albo kakao i redagować napisany tekst na laptopie :)

Pozdrawiam Was serdecznie ;)

niedziela, 2 grudnia 2012

Małe zmiany :)

Witam wszystkich! Mi już udziela się świąteczny nastrój :D Jako, że dość rzadko zamieszczam wpisy na jednym blogu- dokładniej na blogu o książkach, postanowiłam stworzyć etykietę na głównym blogu, a tamten blog zamknąć. Dziś kolejny wpis!! :D o filmach, bardziej dramach, które ostatnio obejrzałam. Ściskam Was serdecznie!
Ah! Nowość, i możne udogodnienie, dodaję nowe etykietki czyli dla filmów i dram każdego kraju odpowiadające (np. TW drama itd.) Także chwile mi zajmie edytowanie większości wpisów ;)

~ Nathalienn :)

niedziela, 2 września 2012

Egzamin, koniec wakacji i Maurycy...

I tak miałam w postanowieniu pisać jeden post dziennie, ale widać znów plan spalił na panewce.
Mogę napisać tylko tyle, że od jutra zaczynam aktywnego poszukiwania pracy. Zdałam egzamin ( w końcu!! ^^) i jestem technikiem farmaceutycznym pełną gębą (dyplomu ;P), a na poważnie to 100% technikiem będę po 2 latach stażu :) Więc mam nadzieję, że uda mi się znaleźć aptekę na staż i go ukończyć. Musi, bo tyle marzeń jest do zrealizowania.
Wakacje się skończyły i generalnie myślałam, że bardziej się opalę, ale cóż :) Mała od jutra jest przedszkolnym średniakiem i mam nadzieję, że ten rok minie spokojniej (rok przedszkolny).

Co do Maurycego, to nasz nowy członek rodziny, a któż to? Nie możemy mieć żadnych futrzastych przyjaciół przez alergię (moją i Dawidoffa), a uwielbiamy szczury! Więc mamy bojownika, miłego, czerwonego i z Nuśką ochrzciłyśmy go imieniem Maurycy :) Jakoś nic nie mówił na przeciw temu imieniu, nie kłapał pyszczkiem, tylko wpatrywał się w nas uważnie :)- może zwymyślał nam, coś niecenzuralnego ;)

Ja będę ganiać roznosząc CV, mała w przedszkolu, więc mam nadzieję, padając na fotel przed kompem ok 14- 16 będę miała czas na zapisanie recenzji, które miałam zrobić. Bo przez sierpień wdrażałam w siebie aktywniejszy i bardziej męczący dzień podróżując z Nuśką- co kończyło się moim wieczornym padaniem na ryjek w poduszkę :) Trochę udało mi się przestawić na moje tryby sprzed ciąży, wiec jestem na dobrej drodze. Życzę wszystkim znalezienia wymarzonych prac, innym czytelnikom genialnie owocnego i obfitującego w same dobre i bardzo dobre oceny roku szkolnego. A przede wszystkim dążmy do marzeń, bo one uskrzydlają! Ściskam ^^

- Nathalienn

niedziela, 21 sierpnia 2011

ZAWIESZENIE BLOGA Z POWODU AWARII KOMPA

JESZCZE RAZ BARDZO SERDECZNIE PRZEPRASZAM, ZA BRAK WPISU. OSTATNI TYDZIEŃ CIERPIAŁAM MĘKI PRZEZ BÓL PŁUC (PRZEZ ZAPALENIE OSKRZELI). TERAZ TE MĘKI PRZERODZIŁY SIĘ W MĘKI PRZEZ BRAK KOMPA... NIESTETY NIE JEST TO Z MOJEJ WNY, LENISTWA, CZY PO PROSTU NIE POSIADANIA OCHOTY DO TWORZENIA NOWYCH WPISÓW. MÓJ KOMPUTER PERMANENTNIE SIADŁ I NIE DA SIĘ GO OŻYWIC W ŻADEN MOŻLIWY SPOSÓB JEDYNIE KUPUJĄC NOWY PROCESOR I PŁYTĘ GŁÓWNA, NA KTÓRE NA  RAZIE NIE MAM FINANSÓW. JEST MI Z TEGO POWODU NIEZWYKLE PRZYKRO...

MAM NADZIEJĘ, ŻE WYTRWACIE CIERPLIWIE DO MOJEGO POWROTU, KTÓRY NASTĄPI NAWET NIE WIEM KIEDY...

POZDRAWIAM SERDECZNIE, ŚCISKAM MOCNO!

Nathalienn

niedziela, 17 lipca 2011

Jak na razie obejrzałam 9 odcinków "Bad Guy" i jestem pod jeszcze większym wrażeniem niż na początku i sama nie wiem, który ze złych panów bardziej mi przypadł do gustu w swojej roli...

A tak po za tym właśnie suszę włosy po pofarbowaniu ich szamponetką- orzechowy brąz, zobaczymy jak to jutro będzie wyglądało w świetle dziennym. 

I już nie pamiętam co miałam więcej napisać prócz tego, że zrobiłam połowę + 2 kwiatki kolejnej kusudamy i ściągnęłam soundtrack z Bad Guy'a, więc idę spać i posłucham sobie...

środa, 8 czerwca 2011

Pasteryzowanie

Kim-chi się pięknie zrobiło :) czyli ukisiło, nie jest tak ostre jak za pierwszym razem (na sam zapach już mi katar z nosa znikał, 5 łyżeczek chilli to zdecydowanie za dużo jak na moje kubki smakowe, bo o dziwo jeszcze nie wypaliło mi ich) tym razem z 2 łyżeczek chilli ;) Dwa piękne gliniane naczynka były wypełnione po brzegi :)

 
Do za pasteryzowania w słoikach wzięłam tylko zawartość dużego garnuszka, ponieważ mały już został opróżniony :) Moja siostrzyczka przy nadziei ( z drugą dzidzią) była wniebowzięta, gdy ją uroczyłam miseczką kim-chi w poniedziałek, bo je uwielbia, od kiedy dałam jej do spróbowania pierwszy raz :)
Więc zwykłych standardowych słoiczków po dżemie Łowicz wyszło mi aż 7, w tym dwóm się nie wklęsły wieczka :( Czyli 5 będzie na zimę (wierzę, że choć do września przetrwają- nadzieja matka głupich ;P). Zabieram się za umieszczenie wpisów na kuchni, bo robiłam między innymi japońskie okonomiyaki :D ale niestety bez dashi ;(

czwartek, 26 maja 2011

Dzień Mamy...

To akurat robiona przeze mnie laurka dla mojej Mamy, z którą niestety się dziś nie widziałam :( Ale dzwoniłam i złożyłam życzenia, kwiaty czekają na jutro (mam nadzieję, że nie padną ;P)
Życzę wszystkim Mamom, przyszłym Mamom wszystkiego najlepszego w tym szczególnym dniu!
Pociechy z latorośli, uśmiechu i masy ciepłych wspomnień z dzisiejszego dnia i z każdego! Byłam pewna, że ten dzień będzie dla mnie bardzo smutny i będąc pewna, że nic nie dostanę od moich robaków (D. powinien coś kombinować bo Nuśka jest za mała) kupiłam sobie naszyjnik i kolczyki, zdjęcie może kiedyś zamieszczę :P
A kwiatka dostałam i bardzo się zdziwiłam! :) D. powiedział, że to była ogromna konspiracja, i że dostał od Nuśka odgórne zlecenie na kupno kwiatka. Więc dostałam kwiatka od mojego dziecięcia ze słowami: "Ma"= masz :D Przesłodkie! (*^.^*)

czwartek, 12 maja 2011

Wahachadoin

I'm so proud of myself :) I've changed all in my blog :) I made it! And now it's just perfect ^.^

And the rain came, heavy, warm with power and life-giving.
I wonder, what this summer bring? Searing heat or rain days with cold?
After rain came storm, really loud :) I love sounds of storm and lightnings.

I'm sad because D. tomorrow really early go to Suwalki, and I'll stay with Julienn alone. I have to be brave, not afraid like little girl without parents at home.
I'm tired of everything from this day. I was happy whit this rain like flower, but now I'm tired. I really am. Why am I writing this post in English?! I don't know, I have hope that you will understand it. I'm not good in English and I never was...
Nuśka today has 2 and half year old :) She is groving so fast :)
Today I'm hipnotic by "Whachadoin" from Step up 3


:)
This is it... I've finished? What I wanted to write? It's so short and trivial. One good thing I'm not writing everything and nothing like usual.
I wish you and for me to, shiny, warm weekend without grey clouds, with beautiful sun and turquoise of sky :) Kiss :*

wtorek, 3 maja 2011

Vic dostał kapciem...

Dzisiejszy dzień? Definicja dnia... hmm... wietrznie, pochmurno, przebłyski słońca, wietrznie, pochmurno...;P Ale humor lepszy, dzięki Miriel :D Ha! Wygrałam bransoletkę :D Był u nas D. przyjaciel, jak zawsze on również poprawił mi humor. Udon na obiadek też zdziałał cuda, no i mała, też była cudowna, choć po 17 już nieznośna, bo nie chciała spać w dzień. Łapki mnie bolą od śrubokręta i 2kg młotka. Tak! zbijałam dziś kafelki w łazience :) Ale ubaw! Chociaż palce mam pozadzierane i w jednym chyba kawałek kafelka, ale wiem, że panowie robotnicy nie zdemolują mi więcej niż ja byłam w stanie. Pomijam pył i drobinki kafelek w oczach ;)

A, co do tytułu posta?! Przykre, ale prawdziwe. Jednak w obliczu zagrożenia jakim jest owad (w tym wypadku duża, tłusta i nieprzyjemnie brzęcząca mucha) nie umiem inaczej. D. zrobił sobie polowanie na muchę, która siedziała sobie na moim ukochanym papierowym żyrandolu. Tak wycelował w muchę, że ta wpadła mi w stójkę bluzy. Muchy nie ma... łapię za stójkę, i czuję owadzie ruchy i bzyczenie. Jak poparzona wstaję, skaczę, ściągam bluzę. Muchy nie ma. Już uciekła. A chwilę wcześnie patrzyłam na banner bloga i zastanawiałam się czy zamieszczać dziś jakiś wpis. Patrzę na ekran... mucha... tak bardziej z lewej strony i środka. Więc laczek i "chlast", przepraszam Vic... to tak odruchowo i prócz muchy, Ty też dostałeś :( 
D. jak zwykle patrzy na mnie jak na nawiedzoną... Może rzeczywiście nawiedzona jestem? Przed chwilą głaskałam i przepraszałam ekran... Eh... idę spać. Zbyt głębokie rozmyślenia, nie są zbyt dobre. Bo jeszcze stwierdzę, że muszę się wyleczyć z Vicoholizmu...
Życzę wszystkim miłych snów! Jednym Gackto'wych, innym równie cudownych i słodkich, a sobie Vic'owych :]

piątek, 22 kwietnia 2011

~WIELKANOC~

Z okazji Świąt Wielkiejnocy życzę Wam dużo spokoju, zdrowia, radosnych, miłych, rodzinnych świąt przepełnionych spokojem i odpoczynkiem. Aby te święta były wytchnieniem w codziennej gonitwie. Wesołych Świąt! Ściskam mocno!

środa, 20 kwietnia 2011

Małe Candy u Miriel...

Mialam opisać poniedziałkową imprezę u Maji, ale jakoś w sumie nic ciekawego się nie działo, choć było naprawdę miło :) Koleżanki się na mnie rzuciły z pytaniami co to za opis na gadu, co to za Miyavi, o co chodzi i w ogóle.

Miałam zamiar już dziś zrobić na tip top kartkę/laurkę dla bloga Miriel z okazji pierwszych urodzin, ale jestem tak wypompowana, ze nie wiem nawet czym. Najważniejsze, że już mam całkowity koncept w głowie i wygląd kartki, pytanie, czy moje palce i ręka będą współpracować z mózgiem w tworzeniu tego dzieła, przez szkic a później już dokładne stworzenie kartki. Na pewno kartka nie będzie większa niż A5 bo nie dam rady, ale postaram się zrobić coś miłego i ładnego jeśli, rzeczywiście uda mi się stworzyć, to co mam w planach. Więc zabieram się do tego dzieła zniszczenia, a w łóżku poczytam farmację. Bo jakbym teraz do niej usiadła to na bank bym zasnęła z twarzą w książce. A tworzenie mnie rozbudzi :D

Twórczy post miał być... a jakoś mój blog strajkuje, albo bardziej to ja strajkuje... Chociaż ruch na nim jak w ulu, aż jestem zdziwiona, że od 25 listopada ubr. do dziś było ponad 4,000 osób. Dziękuję wszystkim za czytanie wpisów, zwykłe zaglądanie i za zagłębianie się teksty, wypowiedzi i opisy, które tu zamieszczam. Obiecuję się poprawić, nie wiem kiedy, bo w czerwcu mam egzamin, ale postaram się mimo obowiązków domowych, obowiązków mamy. Jeszcze raz dziękuję i mam nadzieję, że się nie znudzicie blogiem. :)

sobota, 2 kwietnia 2011

Załamana i szczęśliwa.



Walka trwa od wtorku, całymi dniami siedzę z Nuśkiem i walczymy z pieluchami. Z przerwą na wyjście na dwór. Jest za zimno, aby brać ją bez pieluszki. Wczoraj Nusiek zrobiła mi siusiu na nocniczek 4 razy i kupkę, dziś tylko raz kupkę i siusiu :) Ale jestem szczęśliwa.

Mała miała wczoraj gorączkę, dziś już było jej lepiej, ale za to ja. Boli mnie gardło od rana i czuję się coraz gorzej. Nie mogę rozchorować się na koncert! Po prostu nie mogę! Już nawet odpuściłam sobie jutrzejsze pójście do koleżanki i uczenie się do egzaminu, żeby się nie doprawić.

Cóż... właśnie to ja, nic nie łapię tylko zapalenia gardła, krtani albo oskrzeli. Stres. przemęczenie i wychodzi...Za dużo jak na mnie ostatnio :) No cóż. Także dziś odpuszczam sobie pisanie jakichkolwiek wartościowych postów, zaaplikuję sobie chemię w pigułkach i idę do łóżeczka jak grzeczna dziewczynka. Obejrzałabym sobie dramę składającą się z trzech odcinków "Love scar (Wounds of passion/ Lian Ai Shang Heng)" ale znów kodeki się sypią ;(

Bliżej nieopisany nastrój powoduje, że w kółko słucham kilku piosenek Vic'a, Laruku i Gackt'a, a klujące się choróbsko przyprawia mnie naprawdę o przerażenie, jedynie cieszyć się z postępów Nuśka :)

piątek, 25 marca 2011

Mała czarna, pobielona i posłodzona...

Kawy nie pijam w ogóle, no prawie w ogóle. Może wyjdzie 10-ć kaw na rok (chociaż w zeszłym roku nie wiem czy bym naliczyła 5). To właśnie mój kubeczek do kawy/lub zielonej herbaty "Sencha Toskania". Przez dzisiejszy pochmurny dzień, nie widać zawartości kubeczka.
Coś jest z ciśnieniem, dziś odczuwam to naprawdę bardzo mocno. Jest mi tak słabo, że nawet nie umiem tego porównać z rzadnym dotychczasowym samopoczuciem. Generalnie moje normalne  ciśnienie w zwykły dzień należy mierzyć starym ciśnieniomierzem, bo na tych nowych przy pierwszych 3-ch próbach wyskakuje "ERR". Czyli nie żyję ;P Lekarze wtedy proszą, żebym pomyślała o czymś co mnie wkurza i zaczynam się śmiać, wtedy jest pomiar :D Kawę powinnam pić co dziennie, jednak nie lubię smaku kawy, jest dla mnie zbyt gorzko-kwaśno-odpychający, wprawiający mnie w niemiłe ciarki- to kawa rozpuszczalna. A sypana? Piłam tylko w 3-4 klasie LO, kiedy spałam dziennie po 3h :D Teraz za żadne skarby! Sypana kawa, mam wrażenie, że jest z dodatkiem kwasku cytrynowego i gorczycy. Więcej kwasu, który jeszcze bardziej psuje smak niż, ten gorzki posmaczek, a fusy wpływające do buzi to już w ogóle masakra! Staram się nie pić słodzonej kawy, ( w sensie zamiast 5-6 łyżeczek cukry, ograniczam się do 2-3) bo słyszałam, że cukier powoduje, że kawa nie działa tak dobrze "pobudzająco".

środa, 23 marca 2011

Wiosenne porządki...

I tak wczoraj jakoś mi się nudziło, że umyłam wszystkie okna... Może po prostu podświadomie już tak odczuwam wiosnę, że robię te porządki mimo wszystko? Posprzątałam cały (dość zapyziały przez zimę) balkon, firanki już poprane były w zeszłym tygodniu. Dziś pewnie pomyję podłogi. Jakoś tak... Ale to mnie tak wymęczyło, że wczoraj już nie miałam siły pisać posta ;( Dziś pewnie popiorę i pochowam zimowe rzeczy do szaf :) Żeby do reszty odgonić to zimno. Pięknie dziś się zrobiło, chociaż wczoraj wieczorem zerwał się bardzo niemiły wiatr (co na ogół zwiastuje 2 dniowy sztorm i bardzo silne podmuchy- czego w Gdańsku nie lubię), ale dziś prawie zupełna cisza i piękne słońce :) Moja mama ostatni mi oznajmiła, że na początku kwietnia ma już być +20st.C. Jeśli tak to z jednej strony bardzo fajnie, z drugiej jednak, gdzie ta wiosna? Gdzie przedwiośnie? Czy już tak będzie jak w zeszłym roku, prawie bez jesieni i przedzimia? Zobaczymy. Jakoś taki mnie ogarnął smutek mimo wszystko, taka bez energii jestem, ale jak za coś się zabieram to już działam, aż do końca. Także jeśli będę miała siłę, to dziś opiszę Zero no Tsukaima, bo już obejrzałam trzy sezony :) Wczoraj obejrzałam 1,5 odcinka Full Metal Alchemist i padłam, po prostu padłam. Mam nadzieję, że dziś będę bardziej żywa, jutro mnie czeka robienie bułeczek Man Tou, a w sobotę robienie ptysi dla mojego Taty na imieniny, które już były, ale z pewnych względów wyprawia je później :) jakoś nie mogę moich rodziców w żaden sposób już zaskoczyć, niespodzianką, upieczeniem czegoś, nagłym niezapowiedzianym przyjazdem... Jakoś zawsze podświadomie się przygotują. Chociaż w zeszłym roku, Tata się uśmiał gdy weszłam do domu z babką cynamonową, a na niej była zapalona świeczka :) No cóż, drugi raz już to nie przejdzie :P Coraz trudniej ich zaskoczyć, a może po prostu wiedzą, że będę pamiętać... 
Także miłego dnia życzę czytelnikom mojego bloga :)

niedziela, 13 marca 2011

Must be the musice/Tylko muzyka

Czyli polska wersja "Must be the musice" show, które jest pokazywane na Polsacie. W jury są: Kora, Wojciech Łozowski, Adam Sztaba, Elżbieta Zapendowska.
Szukają talentów, osób oryginalnych, osób, które mają pasję, grają na instrumentach i mają swoją wizję. Zasady są proste 4x TAK przechodzisz dalej, 3x TAK również, 2xTAK i 2xNIE masz dogrywkę, śpiewasz coś jeszcze. 3xNIE i 4X NIE- odpadasz.

I tu właśnie mogę powiedzieć o jednej uczestniczce tego programu, młodej dziewczynie, która pochodzi z Berlina. Jestem oczarowana jej występem i zdziwiona, że ma taki talent, a na scenie umie się wyłączyć, nie przejmować się publicznością czy jury, a muzyka emanuje z jej wnętrza.

To właśnie Olivia Livki :) Podziwiam tą dziewczynę, za pasję i talent :)



EDYCJA! Znalazłam na youtube jeszcze 3 piosenki Olivii, tutaj jedna z nich jakby ktoś chciał posłuchać :)



A oto Paweł, 15-latek, który uwielbia bawić się muzyką i grać na skrzypcach :)

czwartek, 10 lutego 2011

...

A ja chyba do reszty już spoczęłam na laurach... Chciałam obejrzeć dziś po raz któryś (nie wiem który :P) "Rozmowy nocą" z panem Dorocińskim, ale zasypię się w notatkach i receptach. 
Ściągnęłam kilka interesujących filmów i nie wiem za co się zabrać żeby obejrzeć, a co dopiero napisać :) obejrzałam dziś część "Kamikaze Girl" przezabawny, w roli tytułowej dziewczyna ubierająca się w styl "Lolity", film zabawny i zapewne jutro obejrzę go do końca :)
A tak po za tym to zaginęłam w czasoprzestrzeni innych blogów i jakoś chwilowo wyleciało mi z głowy, że mój zarasta chwastami, bez nawozu z nowych postów ;) Im szybciej pouczę się do egzaminu tym większe prawdopodobieństwo, że jutro wrócę i coś kreatywnego napiszę :) Dążę do celu i nikt mnie nie powstrzyma w ciągu 5 lat Tajwan :D

niedziela, 6 lutego 2011

Candy u Pimposhki!

Jakoś mnie bardzo zaciekawiło to farbowanie wełny!
Pimposhki blog kończy drugie urodziny, więc autorka chce jednej z blogerek (losowo wybranej) sprezentować piękny motek Pimposhkowej wełny 100g/400m 100% BFL Superwash zafarbowany na kolor jaki życzy sobie zwyciężczyni. Należy się wpisać pod postem na blogu autorki :)Dziergam jak mnie najdzie, więc czemu nie ;)
A oto ta wełna :)




Więcej informacji:Pimposzkowe Dzierganie

sobota, 5 lutego 2011

Zmiany :)

Dziś mimo bolącej (wciąż) szczęki, mam jakiś power i odwagę na zmiany :)
Dziękuję Miriel za wskazówki dot. podstron :) Ale jakoś nie mogę się zdecydować na tła tych blogów ;) Może coś mi błyśnie.
Zblazowany mózg po zrobieniu 3 recept czyli ok 3h siedzenia, wyliczania i opisywania jak na egzaminie, jakoś mnie nie powstrzymał. Dwie blachy ciastek maślanych wyszły z pieca tutaj przepis :) Zaczyn, dokładniej dwa! Jeden na chleb normalny, a drugi na chleb cebulowy właśnie rosną w sobie i nabierają mocy prawnej :D I jeszcze dziś ten cudowny dzień... obejrzę ten film dopiero drugi raz po przeczytaniu cudownej książki Mario Puzo "Ojciec Chrzestny", czy dotrwam oglądać cały film? Tego nie wiem, ale zapewne jak usłyszę tą cudowną muzyczkę to znów się popłaczę, przypomni mi się jak zabili Sonniego, biednego Freddy'ego i jak Michael uciekał... W sumie to bym Michaela z nich wszystkich wybrała :) Świetny film, świetna obsada, świetna muzyka i świetnie, że prawie cała książka jest ujęta w tym świetnym filmie :D Oj powtarzam się i zanudzam Was ;) Wybaczcie, ale jak ma być któryś z filmów, które uwielbiam to dostaję oczu jak 10 starych złotych i się zapowietrzam, a po chwili wydycham głośno powietrze i mówię: "o ja... muszę to obejrzeć", a Dawidof dodaje: "Musisz bo umrzesz!". Wredny :P Jak zrobię zdjęcia chlebków to na pewno wstawię do Nathalienn 厨房 :) uciekam działać, bo film za godzinę :)


Suwaczek z babyboom.pl

"Don't tell me you do not want someone who is simple, ordinary, uncomplicated? Instead you want someone who is hypocrite, pre-packaged, and defensive? In fact, many times I would think, I might as well be that hypocrite, but after just one day, I would discover that I really cannot go on...I like the real me very much. (Do you) want me to do phony things? I just cannot do it.
- ZaiZai"


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...