wtorek, 17 maja 2011

Tortura

Nie żebym narzekała, ale jestem wypompowana totalnie... Odmóżdżona, padnięta, oczy mi się już kleją pisząc to. Sprzątanie pyłu, drobinek (cholernych!) gruzu, i ten mączny kurz po kuciu, nawiercaniu czerwonych cegieł. Ale z doprowadzenie łazienki do stanu używalności zajęło mi ok. 1,5h. Kafelki się błyszczą jak powinny, ale wiem, że jeszcze kilka (dziś 3 razy) mnie czeka, aż pył całkowicie zaniknie.


DWA dni bez wody od wczoraj ok. 9:00 do dziś równo 17:10. Niby jestem przyzwyczajona do takich rzeczy, jeżdżąc do Babci na wieś nie było kranu, tylko studnia, ale...  Jestem im wdzięczna, że mimo wszystko tak panowie się postarali i zrobili wszystko na cacuś. Cóż za osoba ograniczona umysłowo narzuciła im wykonanie pionu w jeden dzień?! I tylko MY mieliśmy udostępniony szalunek do wymiany rur. U innych musieli się przebijać przez mury, kafelki, a u niektórych przez kuchnię, aby dostać się do rur w łazience... I tak zeszło... Długo zeszło, u nas weszli dopiero po 19! Skończyli, na wczoraj grubo po 21, a mieli robić do oporu bo termin. Jednak dali sobie spokój i dobrze, chociaż ja byłam zmartwiona (bo drak wody), o 23 sprzątałam podłogę w łazience i toaletę, aby nie siusiać "na Małysza". Ale udostępniono nam pralnię= kran z ciepłą i zimną wodą. Nie jestem na nich zła, chociaż słyszałam pretensje ludzi. Cieszę się, że byli, że mogłam chociaż w taki sposób im pomóc- robiąc kawę/herbatę i proponując obiad, którego nie chcieli, bo czas goni, bo bez jedzenia się przeżyje, tylko byle była kawa. Ale D. tak samo pracował u ludzi... Jestem szczęśliwa, że naprawili nam uszkodzony wczoraj wieczorem spływ od wanny, nie ich wina, zmęczenie, młoto-wiertarka się osunęła, na każdym piętrze spływ jest w trochę innym miejscu. Nikt nie ma rentgena w oczach. Jednak podchodzili do nas jak do zbutwiałych jajek ^.^ jakby nie chcieli żebyśmy my też się na nich wkurzali i darli. Ale o co tu się złościć?! Jedyne co mówiłam z uśmiechem: "Rozumiem, nie ma problemu, jutro jestem w domu więc się nie martwcie".
Bardzo sympatyczni, życzliwi, dziś nawet myśleli, że mi się spłuczka popsuła i chcieli ją naprawiać :) Fajna ekipa chłopaków, jak to się mówi i do tańca i do różańca. Dziś było ich w porywach, aż sześciu :D 
Mam tylko nadzieję, że nie będę chora, bo siedziałam dziś i wczoraj non stop w tunelu powietrznym stworzonym przez drzwi balkonowe, a okno w przedpokoju i drzwi wyjściowe, aby pył od razu ulatywał. Dobrze, że wiatr wiał na wyjście (przedpokój), a nie pokój. Jak przyszli dziś o 17:10 puścić wodę i sprawdzić wszystko, to cieszyłam się jak małe dziecko! Śmiali się ze mnie, ale też się cieszyli, że w końcu mam wodę, bo wszyscy się martwili o małą. Dziś była ich maskotką, ale dopiero przy sprawdzaniu, wcześniej była z moją Mamą na spacerku, a później spała ( w ten najgorszy hałas! bo dziś przenieśli się na pion mieszkania obok).

Nowe słowa Nuśki:
- Mamam pomu mnie= Mama pomóż mi ( to już było). Pomogłam, a ona: dzie- ki (raczej wiadomo co znaczy). I już standardowe, pokazywanie na pupę palcem: - Tam je kapa= tam jest kupa :D Wiersze "Jana Brzechwy", które jej kupiłam, obiecałam sobie czytać jej co dzień przed snem i w ciągu dnia, jak będzie miała ochotę. Wczoraj złamałam tą obietnicę, ale mała padła jak denat. 

Przelew poszedł :D Na dniach powinnam dostać dwie książeczki z japońskimi bajkami dla małej, po japońsku (*.*). Czy dam radę?! Sama i dla Małej? Damy radę! Jestem dzielna i pełna pozytywnych myśli po dzisiejszym odzyskaniu wody.

Ah! I dowiedziałam się w końcu! Terminu egzaminu, boję się, ten dzień już niedaleko... 15 czerwca na 8:30. Muszę usiąść do książek, bo przez ten cały chaos znów mi to uciekło, na dalszy plan. I czuję się winna, bardzo winna...
I czuję, że za dużo piszę o sobie. KONIEC! Idę spać (-.-) ... Zzz...

4 komentarze:

  1. Fajnie, że już łazienka zrobiona [bo zrobina, nie?] Egzaminem się nie martw za bardzo - dasz radę! *fihgting* Grunt to pozytywne nastawienie ^^
    A książeczki to super pomysł :) Pochwal się potem nimi ;)

    [i tak btw, ile lat ma Twoja córeczka?]

    ismara

    OdpowiedzUsuń
  2. Zrobiona w sensie wymienione rury od pionu, a czeka nas jeszcze zbijanie kafli i całkowity remont, ale to wtedy ja będziemy mieli odłożoną no... "sumkę" na to żeby zrobić łazienkę na tip-top. No w zeszłym roku byłam pewna, że zdam i nie zdałam :P
    Oczywiście, że się pochwalę książeczkami :) A Nuśka 12 maja skończyła 2,5 roczku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie chodziło mi o bycie pewnym [to rzadko dobrze wróży...], tylko pozytywnie nastawionym ;)

    ismara

    OdpowiedzUsuń
  4. jakoś tak nie umiem ten strach na tyle mnie paraliżuje, że nie umiem. Ale zdać muszę! nie mam wyboru... Dzięki Ismaro :) a mi ostatnio ktoś powiedział, że mam strasznie radosne podejście do życia (ta... chyba jak myślę o Vic'u ;P)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli piszesz komentarz jako anonim, proszę podaj swój nick :D- łatwiej odpisuje się na komentarze ;) z góry dziękuję! (*^.^*)

Suwaczek z babyboom.pl

"Don't tell me you do not want someone who is simple, ordinary, uncomplicated? Instead you want someone who is hypocrite, pre-packaged, and defensive? In fact, many times I would think, I might as well be that hypocrite, but after just one day, I would discover that I really cannot go on...I like the real me very much. (Do you) want me to do phony things? I just cannot do it.
- ZaiZai"


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...